Profilaktyka, czyli źródła i przyczyny kandydozy.

To, czy drożdżaki zamieszkujące nasz układ pokarmowy rozwiną się i doprowadzą do kandydozy, jest kwestią wysoce indywidualną. Nie zmienia to jednak faktu, że jedno środowisko sprzyja im bardziej, inne mniej. Drożdżaki rozrastają się jako odpowiedź na środowisko, w jakim się znalazły… Pozbywając się samej Candidy (antybiotykami na przykład), nie pozbędziemy się problemu, będziemy tylko uciszać objawy – a po odstawieniu leków, w tym samym środowisku, w tym samym miejscu… No właśnie – możemy wrócić do sytuacji wyjściowej. Należy stworzyć takie środowisko wewnątrz organizmu, aby grzyby nie mogły i nie chciały się tam rozwijać!

Jakie środowisko lubią grzyby? Te, którego nie lubi nasz organizm – wszelkie konserwanty, zanieczyszczony pokarm, chemia, dieta uboga w witaminy i minerały, za to bogata w cukry i tłuszcze. To wszystko sprzyja rozrostowi drożdżaków. Dieta bogata w proste węglowodany, takie jak ziemniaki, mąki, pieczywo, a także cukry, mleko, mięso, przetworzona żywność, używki (kawa, papierosy, alkohol), mała ilość owoców i warzyw – to ZAWSZE odbija się na naszym organizmie, prędzej czy później prowadząc do fizycznie (lub psychicznie) odczuwalnych objawów! Niezależnie z jaką chorobą/dolegliwością przychodzi pacjent, zawsze zaczynamy od ogólnych zaleceń dotyczących diety i trybu życia.

Szczególną rolę w przypadku kandydozy odgrywa cukier. Kiedy stale utrzymuje się on na podwyższonym poziomie (często w wyniku diety bogatej w tłuszcze, które utrzymują cukier w krwioobiegu), dochodzi do powstawania kolonii drożdży. Candida żywi się glukozą, a my możemy czuć zmęczeni z powodu jej braku – a w długofalowych następstwach doświadczamy objawów z TEJ LISTY. Prawda jest taka, że Candida jest swojego rodzaju zaworem bezpieczeństwa. Pochłaniając nadwyżkę cukrów, daje odpocząć np. trzustce, która reguluje poziom cukru we krwi.

Bardziej narażeni jesteśmy oczywiście, kiedy nasz organizm jest osłabiony, a więc kiedy mamy niską odporność, doświadczamy długotrwałego stresu, mamy zaburzenia hormonalne, a także w czasie ciąży.

Kolejna sprawa to antybiotyki – kandydoza zaczyna się w jelitach. To na nich trzeba się skupić, chcąc przywrócić równowagę w organizmie. Zły stan jelit = ryzyko kandydozy. Antybiotyki zaburzają nasza naturalna florę bakteryjną, a ich długotrwałe przyjmowanie znacznie osłabia organizm!

Jeśli w powyższych przyczynach dopatrzyłeś się swoich błędów żywieniowych, warto pomyśleć o wzbogaceniu diety, przede wszystkim w warzywa.

A już w następnym wpisie o leczeniu kandydozy, w tym także – a w zasadzie przede wszystkim – o diecie pomagające pozbyć się nadmiaru drożdżaków!

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *